11 stycznia 2010

Świat finansjery

Z ciekawością sięgnęłam po Świat finansjery - 36. książkę z serii Świat dysku. Stoi sobie teraz na półce razem z innymi - Terry Pratchett należy do tych autorów, których książki lubię nie tylko czytać, ale i posiadać.

Historia oparta jest na pewnej powtarzalności. Szubienica, anioł, propozycja nie-do-odrzucenia - te motywy znamy również z Piekła pocztowego. Jednakże już na samym początku czytelnik dostaje pstryczka w nos, a dalej jest jeszcze ciekawiej. W pełen humoru, lecz również refleksji sposób, ukazuje Pratchett zasady funkcjonowania banków, kredytów i lokat. Nowatorskie pomysły wprowadzane w życie przez Moista von Lipwinga (tu: banknoty, w PP - znaczki) potrafią nieźle namieszać.

Dobrym pomysłem w mojej opinii było wprowadzenie do kanonu postaci - wciąż wspaniałych, ale trochę oklepanych - Moista von Lipwinga. Przestępcy, człowieka sprytnego, artysty oszustwa, który słowami potrafi zaczarować tłumy.

Jeśli dodamy do tego lekki język, nietypowe wydarzenia, intrygę, romans, dym z papierosów panny Dearheart i  mieszkańców Ankh-Morpork mieszanka staje się wybuchowa. Świat finansjery zdecydowanie mieści się dla mnie w pierwszej dziesiątce książek Pratchetta.

Z niecierpliowścią będę czekać na Raising Taxes. Ankh-Morpork i podatki! To dopiero mieszanka.

2 komentarze:

  1. OK. Piekło pocztowe oglądałem niedawno, i nawet przeczytałem, jak całą resztę serii. Przymierzam się do finansjery, ale ta powtarzalność mnie nieco przeraża- oto bowiem po raz pierwszy u T.P. pojawiłby się schemat- czy to nie zburzy czaru książek autora, który już żyje w mojej wyobraźni?

    Niezależny Recenzent Miejski

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie pewna schematycznośc w książkach Pratchetta występowała już wcześniej. Weźmy pod uwagę choćby stale uciekającego Rincewinda, któremu zawsze uciec się udaje.

    Pratchett nie pozwolił sobie - w mojej opinii - na całkowite powtórzenie schematu Piekła pocztowego. I mimo że to znowu Moist, znowu naprawia i znowu wprowadza swoje pomysły, to książkę czytało mi się naprawdę dobrze.
    Ale jak wiadomo... z gustami bywa różnie.

    OdpowiedzUsuń