10 października 2009

Marzycielka z Ostendy

Książka Erica-Emmanuela Schmitta to zbiór opowiadań pełen ciepła, ale i smutku. Pięć historii, które łączy motywy miłości i śmierci. Portrety pięciu kobiet, które marzą, kochają i cierpią. Pięknie odmalowane postacie, lekki styl oraz mała objętość opowiadań powoduje, że to wspaniała pozycja na popołudniowy odpoczynek od gwaru. Trudno mi tylko określić, która z historii podoba mi się najbardziej. Czy tytułowej Marzycielki, która ryzykuje, by zrealizować swoje pragnienia? Czy Gabrieli, która zwątpiła w miłość? Pielęgniarki i ślepca? A może kobiety, która czeka od ponad 15 lat z bukietem kwiatów na trzecim peronie dworca w Zurychu. Każde z opowiadań nakazuje nam bowiem spojrzeć głębiej, zobaczyć wyraźniej. Bohaterowie tego zbioru to zwykli, szarzy ludzie mający zwykłe marzenia - takie jak każdy z nas. Bo któż nie pragnie miłości?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz